KRÓLOWA DRAM NA POGADUCHACH – RECENZJA NAJNOWSZEGO ALBUMU SANAH!

-

- Advertisment -Muzyka - sprawdź na Ceneo

Sanah wystarczyło kilka miesięcy, aby wywrócić polską scenę muzyczną do góry nogami. Jej niezwykłe brzmienia z pogranicza indie popu oraz art popu to zdecydowanie czegoś, czego brakowało w naszym kraju. Na falę zainteresowanie artystka nie musiała długo czekać. Dziś ma 22 lata, a na koncie 4 nominacje do nagród muzycznej „Fryderyk”. Dziś do osiągnięć dołączył pierwszy album studyjny – „Królowa dram”. Czy jest to udany debiut?

Muszę się przyznać, kibicuję sanah od momentu, kiedy usłyszałam jej pierwsze utwory. Zawsze uważałam ją za powiew świeżego powietrza w polskiej popowej muzyce. Młoda artystka błyskawicznie porwała swoich słuchaczy. Wizerunek artystki na okładce albumu pasuje do jej dotychczasowego. Słodka, delikatna dziewczyna, chociaż po mimo tego nie ma całkowitego spokoju, nie czuć nudy. Jest w nim nuta naturalności, niedoskonałości, która pozwala się słuchaczowi spojrzeć na królową dram jak na koleżankę, której historii zaraz posłucha na krążku.

Album rozpoczyna się delikatną kompozycją muzyczną, dlatego rozpocznę od warstwy muzycznej. Jest zaskakująca. Artystka jest z wykształcenia skrzypaczką, z tego powodu nie zabrakło na albumie klasycznych instrumentów – możemy usłyszeć skrzypce, pianino. Melodia momentami jest prosta, a momentami przypomina słowiańskie melodie. Jako przykład gorąco polecam „Cząstkę”. Jednak to nie koniec, klasyczne kompozycje skrzyżowane są z elektronicznymi brzmieniami. I chociaż „Proszę pana” nie trafia do końca w mój gust, wciąż bardzo cenię sobie tę kompozycję za oryginalność.

Sanah posiada niezwykłą naturalność w swoich tekstów. Są bardzo współczesne, słuchając jej czuję się, jakbym prowadziła rozmowę z przyjaciółką, która zwierza się z kolejnego zawodu miłosnego. Momentami drażni mnie nagromadzenie zdrobnień typu koroneczki, perełki lub łezki. Są podkreśleniem delikatności wokalistki, jednak uważam je za zbędne w tekstach. Strona tekstowa tak samo jak muzyczna na pewno nie jest banalna. Zawiera wiele znanych obecnemu pokoleniu zwrotów. Kto z nas nie opisał wyglądu nieznajomego popularnym „2/10”? Rymy miejscami są dosyć banalne, jednak idealnie zgrywają się z kompozycjami muzycznymi. Oczywiście, to dopiero pierwsza płyta artystki, dlatego zdarzają się drobne potknięcia, jednak nie zapominajmy, że to bardzo dobre wydawnictwo! Włączając jeden tekst, słuchacz czuje się, jakby otrzymał właśnie ścieżkę dźwiękową pasującą do jego życia. Przeżycia opisywane w słowach piosenek są wspomnieniami, które każdy z nas mógł doświadczyć. Opisane mimo wszystko nie są w typowy sposób. To współczesna poezja.

Podsumowując, pierwszy krążek sanah to zdecydowanie coś, czego nasza rodzima scena muzyczna, zmęczona odtwórczym popem, oczekiwała z wypiekami na twarzy. Mimo drobnych problemów, wciąż jest to wydawnictwo, które zdecydowanie polecam. Czy to na letnie, spokojne wieczory, długie, pełne łzy nocy, czy wiosenną radość. Album jest naturalny i uniwersalny, każdy, nawet najbardziej wymagający słuchacz najdzie coś dla siebie.

[wp-reviews]

- Advertisement -Płyty muzyczne - porównaj ceny
- Advertisment -Muzyka - sprawdź na Ceneo

Wyraź swoją opinie#SKOMENTUJ
SEKCJA KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

You might also likeRELATED
Recommended to you